W 24 marca miałem przyjemność uczestniczyć w Drodze Krzyżowej innej niż wszystkie. Kiedy Ksiądz Mateusz Archity ukazał przed kilkoma tygodniami koncepcję, w jakiej mamy przedstawić Drogę Krzyżową byłem mówiąc z jednej strony zdziwiony, a z drugiej strony przerażony, bo czegoś takiego to nigdy nie robiliśmy i nawet czegoś takiego nigdy nie widziałem. Podzielenie prezbiterium na dwie sceny, gdzie z jednej będzie pokazywana Droga Krzyżowa Jezusa Chrystusa, a z drugiej równocześnie pokazywana Obozowa Droga Krzyżowa Wicka (bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego). Sam występowałem zarówno na jednej i jak na drugiej stronie – najpierw jako Tata Wicka, żegnającego z nim, a później jako św. Józef z Arymatei, który pogrzebał Jezusa po Jego Męczeńskiej Śmierci na Krzyżu Zbawienia.
Kiedy przystępowaliśmy do prób to powiem wam szczerze było nam trudno skupić na wszystkich aspektach, które są ważne, zwłaszcza, że nasza liderka Ewa musiała niestety poświęcić więcej czasu na studia, tak więc nie mogła nas doglądać na wszystkich próbach, a jeżeli już była to od razu z naszej próby jechała na swoje studia. Z drugiej strony ksiądz Mateusz i Ewa pokazali, że nam ufają i że wierzą w nas, że potrafimy to zrobić. Wiele błędów zdarzyło się na tych próbach, aż do ostatniego dnia przed Drogą Krzyżową, aby ją jak najlepiej ukazać. Trud się opłacił. Udało się ją zrobić wraz z Harcerzami z 11. Grudziądzkiej Wielopoziomowej Drużyny Harcerskiej Everest i zespołu Deo Nostra oraz przy wsparciu księdza Jana Tatarkowskiego i diakona Michała Kłosowskiego.
Kiedy patrzyłem na tą drogę, ale też w niej występowałem, uświadomiłem sobie jedną rzecz, chociaż ciągle jest powtarzana w Kościele, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu. Otóż, to, że sam Jezus pomaga nam nosić nasz Krzyż. Bo tak naprawdę jest. On jest zawsze przy nas Obecny. Zawsze gotowy nam nieść pomoc i nadzieję, że z Nim nie zginiemy, ale będziemy mieli życiu wieczne. Zauważył to też ksiądz proboszcz parafii p. w. podwyższenia Krzyża Świętego Grzegorz Pszeniczny. Nasza Droga Życia jest podobna do Drogi Krzyżowej Pana Jezusa dlatego powinniśmy pamiętać, że On z nami jest. Przykład dają nam Święci Męczennicy, którzy umarli za wiarę w Chrystusa, w Jego Zbawczą Śmierć. Bo przez ten Krzyż, na którym umarł Pan Jezus, przychodzi Zbawienie. Zginął za nas, ponieważ nas tak umiłował, że uczynił nas Jego Przyjaciółmi. A nie ma większej Miłości, niż ta, która się objawia w śmierci za przyjaciół. Często Męczennicy umieli właśnie w obronie swoich Przyjaciół, w obronie wiary w Jezusa, tak jak Bł. Stefan Wincenty Frelichowski, który w tym roku obchodziłby 110 lat. Nie poddał się, a jego heroizm się opłacił. Pomagał ponad sił wszystkim chorym, nie zważając na swoje zdrowie. Spowiadał, udzielał Komunii Świętej i błogosławił oraz po prostu był obecny podtrzymywał na duchu innych ludzi w czasie jego pobytu w obozie koncentracyjnym Dachau. Ostatecznie zmarł na tyfus. Ale to nie jest najważniejsze. Ludzie uwięzieni w obozie po jego śmierci chcą oddać mu hołd modlili się nad zmarłym Wickiem przed spaleniem jego ciała i zrobili to w wielkiej tajemnicy po wieczornym apelu. Ryzykowali swoje życie, aby oddać cześć za to, co on zrobił dla nich. Dlatego pamiętajmy o tym, jak się udamy na Nabożeństwo Męki Pańskiej w Wielki Piątek, aby oddać hołd Panu Jezusowi i świętym, którzy zmarli za wiarę w Niego, ponieważ to Oni dają nam Nadzieję, że Pan Jezus jest przy nas i pomaga nam nieść codzienne trudy naszego życia.
Ps. Poniżej link do artykułu z Drogi Krzyżowej, który się ukazał na stronie Diecezji Toruńskiej
I także do filmiku z Drogi Krzyżowej, który nagrywał zawsze niezastąpiony Pan Krzysztof
https://www.facebook.com/watch/?ref=saved&v=1672002373250405
Zdjęcia zrobił Kacper Sulerzycki







Dodaj komentarz